HokejPiłka nożna

Aktualności

#aktualności #Zaglebie

 19.11.2019

Zbyt późna pobudka

Zagłębie ponownie bez punktów. We wtorkowym pojedynku sosnowiczanie przegrali z GKS Katowice 3:5.

O losach dzisiejszego spotkania zadecydowała głównie druga tercja, którą podopieczni Marcina Kozłowskiego przegrali trzema bramkami. Katowiczanie wygrali także premierową odsłonę, jednak była ona najbardziej wyrównana.


Wynik pojedynku w trzeciej minucie mógł otworzyć Filip Stoklasa, lecz krążek po jego strzale barkiem odbił Robin Rahm, który dobrze zareagował również przy dobitce Tomasza Kozłowskiego. Problemu ze skierowaniem krążka do siatki trzy minuty później nie miał natomiast Szymon Mularczyk, który z bliska skierował go za linię bramkową. Dwie minuty później GKS prowadził już dwoma bramkami, gdyż Rafała Radziszewskiego strzałem przy słupku pokonał Patryk Krężołek. Dwie minuty później padła pierwsza bramka dla Zagłębia. Jej strzelcem był Daniił Oriechin, który przejął krążek na niebieskiej linii i pomknął prawą stroną. Rosyjski napastnik zakończył swoją akcję strzałem przy słupku zaskakując Rahma.W kolejnych minutach sosnowiczanie mogli doprowadzić do wyrównania jednak próbę Siemiona Garszyna i strzał z metra Michała Bernackiego pewnie wybronił bramkarz GKS Katowice.


W drugiej tercji na lodzie przeważali gospodarze, którzy przez większość czasu rozgrywali krążek w tercji Zagłębia. Dodatkowo sosnowiczanie na dwanaście minut stracili Filipa Stoklase, który zaatakował rywala w okolice głowy. Efektem przewagi było trafienie w 28 minucie Miika Franssila, który przymierzył w okienko. Kolejne dwa trafienia podopieczni Piotra Sarnika zanotowali grając w liczebnej przewadze. Najpierw Radziszewskiego pokonał Teddy Da Costa strzelając zza zasłony, zaś chwilę później wynik podwyższył Mateusz Michalski.


Zagłębie część strat odrobiło dopiero w 47 minucie meczu. Grając z przewagą jednego zawodnika krążek do bramki strzałem z niebieskiej linii skierował Marek Kaluža. Na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry bliski szczęścia był Tomasz Kozłowski, lecz krążek po jego strzale pechowo zatrzymał się przed linią bramkową. Wynik meczu ustalił Stoklasa, który na dwie minuty przed końcem meczu zmniejszył dystans do rywala.


GKS Katowice - Zagłębie Sosnowiec 5:3 (2:1, 3:0, 0:2)

1:0 - Szymon Mularczyk - Oula Uski, Tadej Čimžar (07:08),

2:0 - Patryk Krężołek - Filip Starzyński (10:37),

2:1 - Daniił Oriechin - Robert Karczocha (12:30),

3:1 - Miika Franssila - Tadej Čimžar(27:11),

4:1 - Teddy Da Costa - Marcin Kolusz, Jussi Makkonen (29:20, 5/4),

5:1 - Mateusz Michalski - Jaako Turtiainen, Tadej Čimžar (36:51, 5/4),

5:2 - Marek Kaluža - Błażej Salamon, Daniił Oriechin (47:01, 5/4),

5:3 - Filip Stoklasa - Andrzej Stojek, Błażej Salamon (58:38).

Sędziowali: Przemysław Gabryszak, Patryk Kasprzyk (główni) - Maciej Byczkowski, Grzegorz Cytawa (liniowi)

Minuty karne: 8-20 (w tym 10 minut za niesportowe zachowanie dla Stoklasy)

Strzały: 24-24.

Widzów: 500.

GKS Katowice: Rahm Franssila, Wajda; Da Costa (2), Kolusz, Michalski Salmi, Tomasik; Lähde, Makkonen, Turtiainen Čakajík, Jaśkiewicz; Mularczyk, Uski (2), Čimžar (2) Krawczyk, Krężołek (2), Starzyński, Paszek.

Zagłębie Sosnowiec: Radziszewski  Cunik, Khoperia; T. Kozłowski, Bucenko, Stoklasa (12) Kaluža, Triasunow; Oriechin, Karczocha, Garszyn Podsiadło, Charousek; Bernacki(4), Tyczyński, Nahunko   Sikora (2), Jaskólski, Stojek, Salamon (2).