HokejPiłka nożna

Aktualności

#aktualności #Zaglebie #phl

 17.01.2020

Kontrowersje i porażka w Tychach

Sosnowiczanie przegrali z GKS Tychy 2:5. Mimo tego bardzo dobry występ zaliczył dzisiaj Rafał Radziszewski, który wybronił 45 strzałów rywala.

Gospodarze rozpoczęli dzisiejszy mecz od szybkiej bramki bowiem już w pięćdziesiątej sekundzie spotkania krążek za linię bramkową skierował Christian Mroczkowski. Radość miejscowych kibiców trwała jednak krótko bowiem w trzeciej minucie do wyrównania doprowadził Marek Kaluža, który mocnym strzałem wykończył kontrę Zagłębia. Kolejne minuty ukazały walkę Rafała Radziszewskiego, który wybronił kolejno między innymi mocny strzał Jakuba Witeckiego, sytuację sam na sam Radosława Galanata oraz sytuacje sam na sam Mateusza Gościńskiego. Na minutę przed końcem premierowej odsłony Witecki huknął ze strefy neutralnej, a krążek odbił się od poprzeczki i spadł przed linię bramkową. Sędziowie strzał analizowali jeszcze na wideo, lecz ostatecznie uznali, że bramki nie było.

Na początku drugiej tercji Gościński ponownie znalazł się sam na sam z "Radzikiem" i ponownie próbę tą wygrał bramkarz Zagłębia. W 31 minucie sosnowiczanie wyszli na prowadzenie podczas gry w liczebnym osłabieniu. Po szybkiej kontrze podanie Jakuba Blanika do bramki przekierował Filip Stoklasa. Na dwie minuty przed końcem tercji wynik powinien podwyższyć Andrej Dubinin, lecz przegrał swój indywidualny pojedynek z Johnem Murrayem.


W 43 minucie meczu miejscowi doprowadzili do wyrównania. Po akcji przed bramką krążek po lodzie posłał Jarosław Rzeszutko, a interweniujący Radziszewski niefortunnie łyżwą skierował go za linię bramkową. Niecałe pół minuty później GKS Tychy prowadził już jedną bramką bowiem Galant mocnym uderzeniem posłał krążek pod poprzeczkę. Kulminacyjnym punktem pojedynku była bramka Adama Bagińskiego, która wywołała sporo emocji i zdecydowanie wpłynęła negatywnie na dalszą grę obu drużyn. Trafienie Bagińskiego po zamieszaniu w polu bramkowym zostało mimo protestów Zagłębia uznane, a to sprawiło, że obie drużyny zaczęły grać nie do końca zgodnie z przepisami czego efektem były kolejne wykluczenia. Wynik meczu ustalił Peter Novajovský wykorzystując grę w podwójnej przewadze.


GKS Tychy - Zagłębie Sosnowiec 5:2 (1:1, 0:1, 4:0)

1:0 Christian Mroczkowski - Michael Cichy, Bartłomiej Pociecha (00:50)
1:1 Marek Kaluža - Damian Tyczyński, Filip Stoklasa (02:19)
1:2 Filip Stoklasa - Jakub Blanik (30:43, 4/5)
2:2 Jarosław Rzeszutko (43:32)
3:2 Radosław Galant - Jakub Witecki, Bartłomiej Jeziorski (44:00)
4:2 Adam Bagiński (54:22)
5:2 Peter Novajovský - Bartłomiej Pociecha (59:11, 5/3)

Sędziowali: Mirosław Cybuch, Bartosz Kaczmarek (główni) - Maciej Byczkowski, Grzegorz Cytawa (liniowi)
Minuty karne: 6-26
Strzały: 50-13
Widzów: 1200

GKS: Murray (Lewartowski n/g) - Jeronau, Novajovský; Klimienko, Galoha, Jefimienko - Pociecha, Ciura; Mroczkowski, Cichy, Szczechura - Kotlorz, Bryk; Witecki, Galant, Jeziorski - Kolarz, Bizacki; Bagiński, Rzeszutko, Gościński.

Zagłębie: Radziszewski (Czernik n/g) - Kaluža, Kowalenko; Bernacki, Tyczyński, Stoklasa - Khoperia, Domogała; Kozłowski, Blanik, Citok - Podsiadło, Charousek; Jarosz, Dubinin, Piotrowski - Horzelski, Działo; Jerasow, Sikora, Jaskólski.