HokejPiłka nożna

Aktualności

#aktualności #Zaglebie

 28.01.2020

Porażka w Gdańsku

Nie udał się wyjazd nad morze drużynie Zagłębia Sosnowiec. Podopieczni Marcina Kozłowskiego wracają z Gdańska bez punktów po porażce 1:4.

W przeciągu całego wtorkowego spotkania gospodarze przeważali na lodzie i w większości elementów byli lepsi od naszych zawodników.


Pierwszą dogodną szansę na otwarcie wyniku miał w dzisiejszym pojedynku Filip Stoklasa, lecz nie zdołał wykończyć swojej kontry, gdyż uciekł mu krążek. W odpowiedzi z bliska odpowiedział Władisław Jełakow, jednak piękną paradą popisał się Michał Czernik powstrzymując próbę rywala. Minutę później mocnym uderzeniem z najazdu bramkarza Zagłębia próbował pokonać Szymon Marzec, lecz trafił wprost w parkan Czernika. W ósmej minucie ciągłe ataki gospodarzy przyniosły trafienie Jełakowa, który z bliska dobił strzał kolegi z drużyny. W 11 minucie miejscowi prowadzili już dwoma bramkami bowiem strzałem w długi róg krążek z linii bulika do bramki skierował Tomasz Pastryk. Chwilę później sosnowiczanie przez prawie pół minuty grali w podwójnej przewadze jednak nie zdołali skutecznie zagrozić bramce Tomasa Fucika. W 18 minucie zakotłowało się pod bramką Zagłębia jednak krążek nie przekroczył linii bramkowej i tercja zakończyła się dwubramkowym prowadzeniem drużyny z Gdańska.


Drugą odsłonę od zdobytej bramki rozpoczęli podopieczni Marka Ziętary. Po strzale Ladislava Havlika z prawego bulika krążek do siatki przekierował Petr Polodna. W 25 minucie Zagłębie było bliskie zdobycia pierwszego gola. Po akcji Marcina Horzelskiego krążek między parkanami przepuścił Fucik, lecz po szybkiej reakcji zdołał on ostatecznie nakryć gumę łapaczką przed linią bramkową. Na pięć minut przed końcem drugiej odsłony w sytuacji sam na sam z Czenikiem znalazł się Marzec, lecz nie trafił w światło bramki. Dwie minuty później w podobnej sytuacji znalazł się Roman Rác, jednak trafił wprost w bramkarza Zagłębia.


W ostatniej tercji w gdańskiej Olivii padły jeszcze dwie bramki. Pierwszą z nich w 50 minucie zdobył Mateusz Danieluk, który lobem posłał krążek pod poprzeczkę po wcześniejszej interwencji Czernika. Zagłębie było dzisiaj stać tylko na honorowe trafienie, a na cztery minuty przed końcem meczu pięknym strzałem z półobrotu popisał się Damian Tyczyński.


Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w szeregach Zagłębia zadebiutował dzisiaj Łukasz Dybaś.


Lotos PKH Gdańsk - Zagłębie Sosnowiec 4:1 (2:0, 1:0, 1:1)

1:0 - Władisław Jełakow - Konstantin Tiesliukiewicz, Igor Smal (07:35)
2:0 - Tomasz Pastryk - Mateusz Danieluk, Petr Polodna (10:55)
3:0 - Petr Polodna - Ladislav Havlik, Jan Steber (22:44, 5/4)
4:0 - Mateusz Danieluk - Szymon Marzec, Filip Pesta (49:07)
4:1 - Damian Tyczyński - Mariusz Piotrowski, Patryk Jarosz (55:56)

Sędziowali: Przemysław Gabryszak, Włodzimierz Marczuka (główni) - Daniel Lipiński, Sławomir Szachniewicz (liniowi)
Strzały: 41 - 22.
Minuty karne: 6 - 10.
Widzów: 1300.

Lotos (2): Fučík (Studziński n/g) - Bilčík, Havlik; Steber, Polodna, Rác - Szurowski, Tiesliukiewicz; Jełakow (2), Rożkow, Popow - Pastryk (2), Lehmann; Danieluk, Pesta, Marzec - Naróg, Stasiewicz, Smal.
Trener: Marek Ziętara

Zagłębie: Czernik (Radziszewski n/g) - Kaluža, Kowalenko (2); Dybaś, Tyczyński (2), Stoklasa - Cunik, Khoperia; Citok, Blanik, Kozłowski - Charousek, Podsiadło; Sikroa, Dubinin (2), Bernacki (2) - Domogała (2), Działo; Horzelski, Jarosz, Piotrowski.
Trener: Marcin Kozłowski