HokejPiłka nożna

Aktualności

#aktualności #Zaglebie

 24.01.2021

Jak dzieci we mgle

Drużyna Zagłębia wysoko przegrała w Krakowie. Sosnowiczanie w piątej minucie meczu przegrywali już trzema bramkami. Całe spotkanie zakończyło się zwycięstwem Comarch Cracovii 8:1.

Defensywa naszego zespołu w dzisiejszym spotkaniu nie miała zbyt wiele do powiedzenia, zaś formacje ataku jeżeli wypracowały już sobie jakąś akcję, to marnowały ją zawodowo.

Między słupkami sosnowiczan swój pierwszy mecz w obecnym sezonie rozpoczął Tadas Ramanauskas, który bardzo szybko przekonał się o różnicy pomiędzy ligą MHL, a ekstraligą (zawodnik dotychczasowo występował jedynie na zapleczu ekstraligi).

Pierwsze trafienie miejscowi zdobyli w trzeciej minucie meczu, a zamieszanie pod naszą bramką wykorzystał David Goodwin. Chwilę później było już 2:0 dla "Pasów"

gdyż strzałem z backhandu popisał się Erik Němec. Idąc za ciosem gospodarze 69 sekund później podwyższyli prowadzenie. Goodwin ponownie wpisał się na listę strzelców posyłając krążek między parkanami Ramanauskasa. Nadzieje na nawiązanie walki drużynie z Sosnowca dał w 13 minucie Jewgienij Nikiforow, który wykończył akcję Rusłana Baszyrowa. Później bramki zdobywali już tylko gospodarze. Najpierw bramkarza Zagłębia z bliska pokonał Darcy Murphy, a wynik tercji na 5:1 ustalił Taylor Doherty posyłając potężną bombę pod poprzeczkę.

Słaba postawa w bramce sprawiła, że między słupkami sosnowiczan od początku drugiej tercji stanął Michał Czernik. Ten zachował czyste konto zaledwie przez dwie minuty bowiem potężnym strzałem zza linii bulika pokonał go Aleš Ježek. Siódma bramka dla Cracovii padła w 35 minucie pojedynku gdy Michal Gutwald skutecznie przymierzył z niebieskiej linii. W odpowiedzi bliski szczęścia był Jakub Blanik, lecz krążek po jego strzale odbił się od poprzeczki. Większą precyzję na minutę przed końcem tercji wykazał się Tomáš Franek, który urwał się defensywie Zagłębia i pokonał Czernika uderzeniem w okienko po solowej akcji.

W ostatniej odsłonie Cracovia kontrolowała wynik spotkania. Zagłębie zaś stać było tylko na kilka groźniejszych akcji. Po jednej z nich Imants Ļeščovs uderzył w słupek. Mimo gry sosnowiczan w podwójnej przewadze wynik nie uległ zmianie , a Cracovia mogła się cieszyć z kolejnych trzech pewnych punktów.

Comarch Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 8:1 (5:1, 3:0, 0:0)

1:0 - David Goodwin - Darcy Murphy, Martin Dudaš (2:25)
2:0 - Erik Němec - Jiří Gula, Taavi Tiala (3:39)
3:0 - David Goodwin - Martin Dudaš, Damian Kapica (4:48)
3:1 - Jewgienij Nikiforow - Rusłan Baszyrow, Andrej Dubinin (13:00)
4:1 - Darcy Murphy - Damian Kapica, Aleš Ježek (16:46)
5:1 - Taylor Doherty - David Goodwin, Damian Kapica (19:29, 5/4)
6:1 - Aleš Ježek - Richard Nejezchleb, Luke Ferrara (21:19)
7:1 - Michal Gutwald - Martin Dudaš, Erik Němec (34:21)
8:1 - Tomáš Franek (38:45)

Sędziowali: Daniel Lipiński, Patryk Pyrskała (główni) - Maciej Byczkowski, Michał Gerne (liniowi)

Minuty karne: 6 - 2

Strzały: 41-16

Widzów: Mecz bez udziału publiczności.

Comarch Cracovia: Kowalówka (Hebda n/g) - Doherty, Ježek; Ferrara, Welsh, Nejezchleb - Dudaš, Gutwald; Murphy, Goodwin, Kapica - Gula, Šaur; Tiala, Němec, Franek - Gosztyła; Widmar, Drzewiecki, Kamiński

Zagłębie Sosnowiec: Ramanauskas (20:00 Czernik) - Khoperia, Rodionow; Nikiforow, Dubinin, Baszyrow - Syrojeżkin, Naróg; Smal, Rutkowski, Rybczik - Ļeščovs, Luszniak; Sikora, Kozłowski, Blanik - Domogała, Gniewek; Piotrowski, Kulas, Stojek